Lublin i Lubelszczyzna w życiu i twórczości Wł. St. Reymonta

LUBLIN I LUBELSZCZYZNA W ŻYCIU I TWÓRCZOŚCI WŁ. ST. REYMONTA – MOTYW UNICKI

Władysław St. Reymont znany przede wszystkim, jako twórca „Chłopów” i „Ziemi obiecanej” napisał także cykl reportaży pt. „Z ziemi chełmskiej. Wrażenia i notatki”.

Utwór, okrojony przez cenzurę, wydrukowano w roku 1909 r. łamach „Tygodnika Ilustrowanego”, a w roku 1910 ukazał się wydaniu książkowym. Poświecony był problematyce prześ1adowania unitów, dodatkowo w tym czasie zaktualizowanej przez głośną sprawę wyodrębnienia Chełmszczyzny, do czego jak wiadomo doszło w r. 1912. Wcześniej jednak został opracowany projekt oderwania tych ziem od Królestwa Polskiego; w roku 1909 przedłożono go Dumie, a w listopadzie 1911 rozpoczęła się nad nim dyskusja.

Genezę powstania cyklu wyjaśnia B. Kocówna: ,,Siódmego stycznia 1907 roku zwróciła się do Reymonta Paulina Sieroszewska z prośbą o napisanie kilku słów w związku z odezwą petersburskiej „Strony” /autorem jej był przyjaciel Polaków/. Prosiła go również o pozyskanie dla tej sprawy Kazimierza Tetmajera; Żeromskiego miał zjednać Wacław Sieroszewski”.

Chodziło oczywiście o podjęcie przez pisarzy polskich akcji, skierowanej przeciwko prześladowaniu unitów. Sprawa ta była, bowiem palącym problemem religijnym i narodowym.

Najwcześniej zajęła się losem unitów Maria Konopnicka, z pisarzy młodszego pokolenia Żeromski, Tetmajer, Weyssenhoff, no i oczywiście Reymont.

Zapowiedź cyklu z „Ziemi chełmskiej” stanowił mały fragment „Matka” zamieszczony w piśmie ,,Życie Gromadzkie”.

Reymont, piewca ziemi chełmskiej, zbierał materiały do swej pracy poprzez autopsję, rozmowy z prześladowanymi. Odbył pod­róż na „czerwone Podlasie” i Chełmszczyznę. Prowadził także na ten temat korespondencję z wybitnym znawcą historii tych ziem – Henrykiem Wiercieńskim. Korzystał z jego informacji, wypożyczał materiały fachowe.

Pisarz miał, bowiem zamiar podjąć tę tematykę w większej powieści pt. „Unici”. Pracował nad nią, zbierał materiały, ale jej nie dokończył.

W cyklu obrazów “Z ziemi chełmskiej” udało się autorowi zo­brazować okrutną dolę ludzi ginących w obronie swej wiary, która była synonimem ich przynależności narodowej, wykładnią związku z kulturą polską. Byli i czuli się Polakami, a pogwałcenie ich praw do swobody kultu religijnego, przymusowe wcielenie ludności uni­ckiej po roku 1875 w poczet prawosławnych oznaczało tyle, co stać się Rosjaninem.

Taki był zresztą cel polityki carskiej.

,,Aleksander II w Czasie pobytu w Warszawie w 1874 r. oświadczył wprost delegacji unitów z guberni siedleckiej, ze jego życzeniem jest, aby ludność „starych ruskich ziem” wyznawała tę samą religię, co jej monarcha”.

Carowi chodziło jednak nie tyle o zjednoczenie prawosław­nych w obrębie imperium, co o unifikację i przyspieszenie rusyfikacji tych ziem, o zerwanie związków ludności unickiej z polską tradycją i kulturą. Podstawowy pozostawał argument polityczny, likwidacja Kościoła Unickiego była jednym z narzędzi do walki z polskością tych ziem, miała służyć wynarodowieniu ludności zamieszkującej te tereny.

Była to walka wieloetapowa, rozpoczęta od zmian obrzędowych tj. oczyszczanie liturgii z naleciałości łacińskich, rusyfikowanie nabożeństw poprzez zmianę języka polskiego na rosyjski, wprowadzenie kazań w języku rosyjskim, usuwanie organów ze świątyń unickich. W roku 1874 rozpoczął się nacisk administracyjny na parafie, aby same żądały przejścia na prawosławie: przejście na porządek łaciński nie było oczywiście możliwe.

Później następowały pacyfikacje wojskowe, represje administracyjne i policyjne, niszczenie dobytku, zsyłki opornych księży i nitów w głąb Rosji, zapełnianie nimi więzień w Siedlcach i w Warszawie. Doszło też do strzelaniny, w wielu wsiach kule trafiały do ludności cywilnej.

Uwieńczeniem zaś tego wrogiego kursu antypolskiej polityki rosyjskiej było zniesienie Unii w roku 1875, a także zrealizowanie w 1912 roku aktu wydzielenia Chełmszczyzny.

Echa tych wszystkich spraw znalazły swój wyraz w niewielkiej objętościowo książce Reymonta, książeczce, która stała się dokumentem tej „jedynej w świecie martyrologii żywych i umarłych pisanej krwią i łzami całego ludu”.

Wartość relacji tkwi w ich dokumentalno-historycznym charakterze, choć mamy też u Reymonta próbę gloryfikacji opornych unitów, męczenników świętej sprawy. Posłużył się, bowiem autor antytezą, jako środkiem do oddania niezwykłego bohaterstwa ludności unickiej, któremu przeciwstawił bezduszność prześladowców.

Do takiej niewątpliwie wielkości urasta poświęcenie kowalowej ­ kobiety, przepłacającej śmiercią własnych dzieci pomoc, jaką okazała „uporstwujuszczym”, śmiertelnie chorym na ospę unitom, których sprowadziła do swojej chałupy, aby ksiądz mógł im oddać ostatnie posługi.

„Gorzko zapłaciła za swoje miłosierdzie, ale przyjęła ten cios, jakby z uniesieniem szczęścia …”

Niezwykły opór Koniuszewskich kazał im złożyć w ogniu o­fiary własne życie i życie własnego dziecka. Spłonęli w stodole, aby nie dopuścić do chrztu dziecka w prawosławnej cerkwi. Kiedy stodoła stanęła w płomieniach „jakby z nieba czy z tych szalejących płomieni zabrzmiał stłumiony, daleki śpiew, jakby przeciągły krzyk konających…

Ale śpiew wciąż jeszcze płynął równy, wysoki, niebosiężny, radosnym witaniem raju, hymnem zmartwychwstających, ekstatyczną pieśnią wiary…

Ludzie „runęli na kolana /…/ modlili się całą głębią dusz i ta litania zrozpaczonych łzawych głosów łączyła się ze śpiewem konających i wraz z szumem pożogi, z trzaskiem pękających ścian płynęło jednym ogromnym lękiem w bezkresną nieprzeniknioną noc …”

Obłędem i utratą dziecka przypłaciła swoje trwanie w wierze ojców Apolonia Szucka.

Ewangeliczny ton całego zbioru szkiców „Z ziemi chełmskiej” jest bardzo wyczuwalny. Nadawała mu też ten charakter i technika artystyczna, przypominająca technikę dawnych żywotów świętych.

,,Opis znęcania się nadludźmi cierpiącymi w imię swych religijnych przekonań staje się rozdziałem z hagiografii współczesnych świętych.

Opis wędrówki po wsiach i parafiach unickich to „pobożna pielgrzymka po takich stacjach polskiej Kalwarii jak Łomazy, Piszczac, Biała, Horbów, Pratulin, Janów /…/, gdzie każda wieś była przez cale dziesiątki lat niezdobyta twierdzą, każda chałupa okopem walczącym do ostatniego tchnienia, każdy człowiek nieustraszonym bojownikiem świętej sprawy.”

Reymont me oddzielał sprawy wiary od sprawy bytu narodowego, ponieważ były to rzeczy nierozerwalnie ze sobą związane. Tragedia unitów była bardziej tragedią narodową niż religijną.

Trwanie przy wierze było wykładnikiem patriotyzmu tych ludzi, poczucia ich świadomości narodowej.

Koniuszewscy nie godzili się na chrzest dziecka w cerkwi prawosławnej, ponieważ zmiana religii oznaczała zmianę narodowości. Podkreślali swe polskie pochodzenie

„- Nie dam na prawosławne dziecka! Uduszę je własnymi rękami, a nie dam!

– Ja Polak i katolik, to i mój syn będzie taki sam”.

Nawet pod groźbą śmierci nie chciał Komuszewski zmienić wyznania, ponieważ czuł się Polakiem.

„Polak jestem i katolik!. Zabijcie, a nie przejdę”.

Sprawę swojego pochodzenie stawiał zawsze na pierwszym miejscu, akcentując tym samym swoją przynależność narodową.

Unici walcząc w obronie swej wiary o zachowanie greckokatolickiego obrządku: mszy, chrztu, ślubu, pogrzebu, walczyli jednocześnie o zachowanie języka polskiego. Oczyszczonym cerkwiom przywracali pierwotny wygląd:

,,lud natychmiast przywrócił cerkiew do dawnego stanu i śpie­wał dalej po polsku, bo tylko polskie koście1ne pieśni umiał, modlił się przed obrazami, słuchał ze wzruszeniem organowych głosów i polskich kazań”.

Ogromnie żarliwe przywiązanie do wiary, do języka polskiego, zaniepokoiło władze carskie. W walce z polskością posłużyli się wrogimi księżmi Ukraińcami, ściągniętymi z Galicji Wschodniej. Mieli oni pomóc w szybkim zaprowadzeniu prawosławnego obrządku w świątyniach unickich. Miejscowa ludność ich jednak nie zaakceptowała. Oto fragment okreś1ający stosunek chłopów do nowego proboszcza:

„- Ale proboszcz będzie na misji?

– To nie nasz, to tylko taki zwyczajny parafialny propinator”.

Ze szczególnie bezwzględnych metod postępowania słynął administrator Marceli Popiel, który posługiwał się nawet wojskiem walce z ludnością unicką. Nie potrafił on jednak złamać oporu unitów, oporu, który nasunął pisarzowi porównanie ich do chrześcijan z czasów Dioklecjana, z tą istotną różnicą, że:

,,tamci umierali tylko za wiarę, a ci giną za ojczyznę”.

W szkicach ,,Z ziemi chełmskiej” ukazana została niezwykła siła chłopa podlaskiego, więzionego na Syberii /wójt, stary Klimiuk/, prześladowanego na ziemi rodzinnej, jego niezwyciężona chęć trwania przy ojczyźnie.

Reymont także oddal nastroje, z jakimi przyjęli mieszkańcy tych terenów wydanie ukazu tolerancyjnego w roku 1907, kiedy to powróciła polska mowa i polski _śpiew, a „urzędników jakby nie było i nikt nam nie przeszkadzał być tym, czym się człowiek urodził, Polakiem i katolikiem”. Uwadze pisarza nie uszły też sposoby działalności agitacyjnej, prowadzonej wśród chłopów unickich, w związku z akcją na rzecz oderwania Chełmszczyzny od Królestwa.

W opisach swoich wędrówek podkreślił ten, tak bardzo polski koloryt podlaskiej, nadbużańskiej wsi.

Julian Krzyżanowski pisał, że cykl „Z ziemi chełmskiej”, to typowe, nadmiarem schematyzmu grzeszące, beletryzacje wydarzeń historycznych, to materiał dla przyszłej kroniki bezimiennych męczenników podlaskich, materiał literacko przygotowany, lecz artystycznie przeważnie nieprzetworzony.

Na miernej wartości artystycznej szkiców zaciążył zapewne fakt, ze były one pisane niejako na zamówienie, ze względu na potrzebę chwili, obliczone na doraźny apel, na ożywienie ruchu propolskiego w Rosji. Były głosem autora w sprawie Chełmszczyzny. Szerszym echem odbił się ten cykl za granicą. Do Reymonta zgłosił się Remigiusz Kwiatkowski z propozycją przekładu „Z ziemi chełmskiej” na rosyjski, by w postaci ozdobnie wydanej broszury mógł być cykl rozesłany wszystkim posłom w Dumie.

Koszty ponosił Józef Evert, Polak stale mieszkający w Moskwie. Z początkiem roku 1912 Reymont z satysfakcją dowiedział się, że broszura wywołała pożądany skutek. Władysław Jabłonowski, poseł do Dumy w latach 1909-1912, wypowiedział głośno przemó­wienie w sprawie Chełmskiej w dniu 24 stycznia.

Nawet, jako broszura, polityczny cykl miał ogromną wartość, gdyż utrwalał jedną z dramatyczniejszych historii polskiego bytu narodowego.

Bliżej Reymonta `1, Zespół Szkół Odzieżowo-Włókienniczych, Lublin 2000